PostHeaderIcon Naprawimy misia

Ostatnio ulubiony wierszyk mojej starszej córki 🙂

Cz. Janczarski

Naprawimy misia

Kto misiowi urwał ucho
No kto pytam cicho, głucho

Nikt się jakoś nie przyznaje
Może jechał miś tramwajem

Może upadł biegnąc z górki
Może go dziobały kurki

Może Azor go tarmosił
urwał ucho nie przeprosił.

Igła, nitka rączek para
Naprawimy misia zaraz.

O już sterczą uszka oba
Teraz nam się miś podoba.

PostHeaderIcon Pielęgnacyjny sztyft do skóry twarzy dzieci PALMERS

Muszę się z Wami podzielić ciekawym kosmetycznym odkryciem.  A mianowicie jest to sztyft do skóry twarzy dzieci Palmers. No właśnie, sztyft do TWARZY a nie tylko do ust. To dla mnie nowość, bo do tej pory nie spotkałam się z taką formą kosmetyku do twarzy dzieci.

Zobaczyłam gdzieś przez przypadek i przy okazji innych zakupów postanowiłam kupić i wypróbować.

Forma kosmetyku jak najbardziej fajna, całkiem odmienna od tradycyjnych kremów do twarzy. Początkowo bałam się, że twarz posmarowana tym sztyftem będzie się świeciła i co gorsza kleiła, jednak nic z tego nic się nie stało. Ani się nie świeciła, ani nie kleiła w najmniejszym stopniu. Kosmetyk ma ładny zapach, coś jakby czekoladowy,kakaowy, coś z tych nut. To pewnie przez zawartość masła kakaowego.

 

Sztyft wypróbowałam najpierw na sobie, a nie na dzieciach. I do tej pory podbieram go i smaruję nim usta. Świetnie się sprawdza. Według mnie to świetny,uniwersalny kosmetyk nadający się do twarzy, ust, do suchych miejsc na ciele.

Jak tolerują go córki? Nadzwyczaj dobrze. One nie lubią mieć smarowanej twarzy czymkolwiek, ale ta forma je zainteresowała. No bo sztyft? Do twarzy?  Mama pozwoliła wysmarować sobie twarz sztyftem?! ( w ich mniemaniu coś jak pomadka do ust :))

Przekonuje je to, że to się kompletnie nie klei, nie czuć sztyftu na twarzy. Idealny na wietrzną pogodę gdzie trzeba się chronić przed zimnem, wiatrem. Ja zdecydowanie polecam. Mały, idealny do torebki. Przyda się i rodzicom i dzieciom.  Nie wiem jak z wydajnością. Używałyśmy już sporo razy, a ubytku narazie nie widać, nie trzeba było wysuwać dodatkowo produktu ze sztyftu.

Czy ma jakieś minusy? Hmm narazie nie zauważyłam. Dla niektórych pewnie minusem będzie wielkość. Dla mnie to jednak plus, bo mały sztyft łatwiej wszędzie ze sobą zabrać, a wiadomo jak się gdzieś idzie z dziećmi to i tak niezbędnych rzeczy do zabrania jest mnóstwo.

 

 

 

 

PostHeaderIcon Krzesełka do karmienia

Dzisiaj chciałam poruszyć temat krzesełek do karmienia dla dzieci. Na rynku pojawia sie coraz więcej nowości, które trzeba przyznać zachwycają swoją funkcjonalnością, designem, prostotą.

My przy pierwszej córce mieliśmy krzesełko tego typu.

Nie dokładnie tej firmy ale ten typ (u nas ProBaby).  Kupowaliśmy je 5 lat temu a wtedy nie było zbytnio wyboru krzesełek. Wszystkie były podobne. Albo takie właśnie plastikowe albo drewniane tego typu

My zdecydowaliśmy się na plastikowe bo wydawało nam się bardziej funkcjonalne ( choć to drewniane też kusiło, bo potem z niego można „stworzyć” krzesełko zwykłe i stoliczek).

Nasze plastikowe okazało się bardzo trwałe, używaliśmy go długo i teraz przy drugiej córce również narazie używamy, choć chcę kupić nowe już).

Krzesełko ma odchylane oparcie, trzystopniowy zakres regulacji. Wysokość też się reguluje oczywiście. Jest łatwe do czyszczenia, materiał siedziska można bez problemu wyczyścić szmatką, nigdzie się nie poprzecierał, nie podziurawił, choć córki go nie oszczędzają. Jest stabilne.

Choć teraz jak będę wybierała krzesełko to będzie to raczej tego typu. Te najbardziej mi się podobają, choć różnią się między sobą.

 

 

 

 

 

PostHeaderIcon Prezent dla Was

Dzisiaj mała niespodzianka 🙂

Kod rabatowy  upoważniający  do 7% zniżki na zakupy na stronie www.i-apteka.pl

Przy robieniu zakupów wystarczy podać następujący kod: 20140919-2468745

Kod jest ważny do 30.09.2015 r.

 

PostHeaderIcon Jak powstał Clifford

Jakiś czas temu córka zażyczyła sobie żebym jej uszyła Clifforda. Ciężka sprawa zrobić takiego pieska bez wykroju. W końca sama robiłam na szybko wykrój i powstał piesek w prawdzie nie taki duży jak w bajce, ale równie czerwony i przyjazny.

Piesek został uszyty z polaru (jedyny czerwony materiał jaki miałam). Wypchałam go specjalnym wypełnieniem z kulek silikonowych, jest dzięki temu mięciutki.

Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Ostatnio uszyłam córce sporo zabawek, wkrótce je pokażę 🙂

 

PostHeaderIcon Memo dźwiękowe

Ostatnio kupiłam grę Memo dźwiękowe. Mimo, że na opakowaniu jest napisane 5+ to skusiłam się.

 

Celem gry jest nauka  słuchania oraz koncentrowania się na sygnałach dźwiękowych, identyfikowanie ich i różnicowanie. Gra uczy zapamiętywania oraz szybkiego kojarzenia dźwięków. Rozwija pamięć słuchową, wrażliwość słuchową i koordynację słuchowo – wzrokowo- ruchową.

Gra polega na zapamiętaniu poszczególnych dźwięków i zebraniu jak największej liczby par, które tworzą się z dwóch klocków wydających ten sam dźwięk.
Można także zagrać w Memo tradycyjne – oparte na wykorzystaniu pamięci wzrokowej, co urozmaica zabawę i jest świetnym treningiem pamięci.

Zawartość pudełka:

  • 16 klocków dźwiękowych
  • 1 kolorowa kostka
  • 1 plansza do gry
  • 1 notes

Wiek: 5 +
Ilość graczy: 2 – 3
Wymiary pudełka: 25,5 x 24,5 x 6 cm

 

Gra jest fajna, ale nie jestem w 100% zadowolona. Myślałam, że te dźwięki będą bardziej zróżnicowane, a tutaj niektóre są podobe do siebie nawet bardzo, przez co gra jest naprawdę trudna.

 

Jest jakiś groszek, piasek, kuleczki itp. Myślałam, że będzie np. jakiś dzwoneczek, czy jakieś dźwięki bardziej różniące się od siebie. No ale źle nie jest.

Tylko do kolorów się przyczepię, jakieś takie nieładne.

 

Moja 4 letnia córka  jeszcze nie bardzo sobie radzi z tą grą, coś tam zgadnie, ale nie wszystko, więc gra poleży i poczeka na swoją kolej.

 

 

PostHeaderIcon Fiku Miku

Ostatnio hurtowo kupiłam kilka gier dla córki,  żeby taniej wyszły koszty przesyłki. I tak co jakiś czas obdarowuję ją jakąś grą.  Wybierając gry szukałam najpierw jakichś opinii w Internecie, zdjęć, jak dana gra wygląda w środku, na czym polegają zasady. Dopiero mając garść informacji wybrałam te które wydawały mi się odpowiednie dla 3-4 latka.  Nie lubię kupować w ciemno, nie wiedząc czego mogę się spodziewać po danym produkcie.

 

Ostatnio ze skrzętnie  ukrytego pudełka wyciągnęłam i  dałam córce FIKU MIKU firmy ADAMIGO.

 

Gra zaciekawiła mnie, bo ma kilka różnych wariantów. Najbardziej podoba nam się oczywiście FIKU MIKU, to coś ala memory.  Inne warianty też są ciekawy, zwłaszcza ten w którym trzeba opisać co znajduje się na obrazku, tak aby pozostali gracze odgadli co to za zwierzątko.  Moja córka świetnie sobie radzi z opisywaniem zwierząt, wzbogaca słownictwo tym samym.

 

Gra jest solidnie wykonana z twardej tektury. Nic się nie zagina, rogów ostrych nie ma. Kafelki (czy jak napisano w instrukcji tafelki) umieszczone były w ramkach z których trzeba je wycisnąć. My ramek nie wyrzuciłyśmy, bo córka lubi wkładać kafelki z powrotem do ramek. Tym samym widzimy czy aby któryś z nich nam gdzieś się nie zgubił.

 

Zwierzątka są przyjemne dla oka, kolorowe. Na pudełku narysowany jest rzeczywisty rozmiar kafelka. Opakowanie sztywne. Łatwo się nie zniszczy.  Jesteśmy zadowolone i często gramy całą rodziną. Córka nas zaskakuje, nie spodziewałam się, że niespełna 4 latka może nas ograć.

 

PostHeaderIcon Zabawy z piłką

To chyba najpopularniejsza zabawka na świecie. Piłka. Może być wykonana z przeróżnych materiałów. Teraz w zimie nie mogę z córką pograć w piłkę na dworze, a w domu można nią wyrządzić sporo szkód. Jak wiadomo „potrzeba matką wynalazków”, więc powstała taka oto polarowa piłeczka.  Z niepotrzebnych ścinek, zrobiona bez wykroju, co widać po szyciu 🙂 ale własnoręcznie zrobiona i to się liczy. Córka pomogła mi ją wypchać puchem silikonowym (zresztą może być zwykła wata czy ścinki materiałów). Ważne żeby piłeczka była miękka. Tak aby można nią było pograć w domu.

 

 

A zabaw z piłką jest przecież mnóstwo. Mi po prostu ćwiczymy łapanie, rzuty na odległość, rzuty do celu np. do ustawionych kręgli czy plastikowych butelek. Ćwiczymy celność- rzucamy do koszyka itd. Wymyślamy co się da, aby było trochę ruchu 🙂

 

 

 

PostHeaderIcon Opaska do włosów handmade

Dzisiaj chciałam Wam pokazać co stworzyłam w solnej chwili. a taka sobie prosta opaska do włosów dla córki. Powstała z kawałka polaru, który mi został po szyciu pluszowych kwiatów.

Niby mała rzecz a cieszy. zapięcie ma na rzep. Nie zsuwa się z włosów. Córka jest zadowolona, a to najważniejsze 🙂

 

PostHeaderIcon Gdy dziecko się nudzi

Gdy dziecko się nudzi

 

Ostatnio miałam okazję kupić fajną książkę z zabawami dla dzieci. Miałam wcześniej inną z zabawami, ale były one przeznaczone dla młodszych dzieci, zdaje się ze do 24 mż.

Ta natomiast jest dla dzieci do 5 lat, więc idealna dla mojej 3,5 letniej córki.

Książka jest ładnie wydana, co prawda nie ma tam kolorowych ilustracji, ale to książka dla mnie, a nie dla Oliwki. To ja ją czytam i wybieram dla niej zabawy, więc wcale mi to nie przeszkadza. Co więcej podoba mi się zielona kolorystyka. Przyjemna dla oka.

Wszystko jest czytelnie rozmieszczone, posortowane w działy, z zapisanym wiekiem dziecka.

Cieszę się, że kupiłam tą książkę, bo choć mam ją kilka dni to już bawiłyśmy się w wiele zabaw. Polecam.

Wstawię Wam zdjęcie jak wygląda w środku, żebyście mieli rozeznanie. Polecam.

 

Aha cena to ok 17-20 zł

 

Gdy dziecko się nudzi
Autor: Aniela Cholewińska – Szkolik
liczba stron: 104

wydawnictwo: Zielona Sowa